Jak napisałam w cudzie życia Marteczki "pojawiła się zupełnie niespodziewanie pamiętnego marcowego ranka. Odkryliśmy Jej istnienie w dwóch kreskach na teście." I co dalej? Był listopadowy wczesny ranek kiedy świat usłyszał jej płacz. Każdy kolejny rok przynosił nowe odkrycia, doświadczenia, radości i smutki. Marta dwa razy się rodziła. Każde z tych narodzin zmieniły nie tylko jej życie, ale także wielu tych, którzy przy niej i z nią żyli.